Stare już nie wróci. Decyzja należy do Pana, Panie Kaczyński!

 

Stało się, miarka się przebrała. Po roku rządów grupy Kaczyńskiego ludzie w Polsce powiedzieli głośne „sprawdzam!”.

Przez ostatnie dwanaście miesięcy wszyscy w Polsce zadawali sobie pytanie, dlaczego partia, która w demokratycznych wyborach zdobyła absolutną większość w Sejmie, zamiast skorzystać z kredytu zaufania ze strony wyborców, postanowiła ten kredyt roztrwonić łamiąc podstawową umowę społeczną, fundament rządów prawa.

Widzimy demontaż demokratycznych instytucji Państwa Polskiego prowadzony chyłkiem, podstępem, pod osłoną nocy. Patrzymy, jak szarańcza ignoranckiego nepotyzmu pożera spółki Skarbu Państwa i urzędy. Czujemy na własnej skórze, jak partia Prawo i Sprawiedliwość zawłaszcza Prawo i manipuluje Wymiarem Sprawiedliwości.

Absolutną wojnę wydał Kaczyński prawdzie – tej historycznej, tej szkolnej i tej medialnej. Wszystkie trzy wierutne kłamstwa obozu władzy doskonale obrazuje oszczercza kampania wymierzona w Lecha Wałęsę i innych bohaterów naszej Wolności.

Ślepo posłuszna wobec Kaczyńskiego państwowa telewizja TVP stała się rynsztokiem, którym płynie rzeka najohydniejszych kłamstw i najpodlejszej propagandy, której prostactwo i agresja uwłaczają naszemu rozumowi i naszej godności.

Poczynania władz spowija zasłona dymna utkana gęsto z medialnego szumu i dezinformacji na osnowie rozsyłanych esemesami propagandowych przekazów dnia.

Solą w oku aroganckiego kierownictwa naszego Państwa są wolne media. Zapewniają przejrzystość działań władz, patrzą politykom na ręce, demaskują kłamstwa i manipulacje. Autorytarna władza nie potrzebuje świadków. Dlatego chciała wypędzić dziennikarzy z Sejmu.

Partia rządząca odwraca uwagę społeczeństwa od swoich klęsk. Gdy napięcia w stosunkach międzynarodowych ustawicznie rośnie, minister obrony Antoni Macierewicz zatrzymuje wielki program modernizacji Sił Zbrojnych i doprowadza do dymisji 26 generałów, którzy odeszli, bo nie chcą firmować rosnącego chaosu.

Żyliśmy w rzeczywistości permanentnej nocnej zmiany, gdzie kluczowe decyzje, godzące w interesy milionów Polaków zapadają po cichu i bez konsultacji – zapytajcie nauczycieli, kto z nimi uczciwie rozmawiał w sprawie fatalnej reformy edukacji.

Prezydent podpisywał każdy podsunięty dokument jakby rozdawał autografy swoim wielbicielom, a Premier Rządu wykonywała dyrektywy jak nakręcana marionetka. A tym wszystkim rządzi starzejący się, mały człowiek, owładnięty kompleksem władzy i dyszący rządzą zemsty. Wszystko dzieje się w 38 milionowym kraju w samym środku Europy.

Politycy partii rządzącej naiwnie wierzyli, że będą mogli w nieskończoność prowadzić demontaż prawny, militarny, edukacyjny i gospodarczy Państwa Polskiego. Kaczyńskiemu jeszcze do ubiegłego piątku wydawało się, że wystarczy rozrzucić świece dymne, a pisowska karawana będzie mogła jechać dalej.

Trzy dni wielkiego protestu, który wstrząsnął Polską i odbił się szerokim echem poza granicami kraju sprawiły, że Jarosław Kaczyński nie ma już powrotu do autorytarnych metod z przeszłości. Maska spadła. Wszyscy widzieliśmy, co się działo w Sejmie.

Polacy wystąpili przeciwko bucie i arogancji grupy trzymającej władzę i stanęli na straży swoich praw. Doskonale zorganizowana i zjednoczona opozycja będzie wychodziła na ulice ilekroć partia rządząca podniesie rękę na naszą wolność i demokrację.

Prawo i Sprawiedliwość stoi dziś przed najważniejszym wyborem w swojej partyjnej historii. Jeżeli Kaczyński i jego ekipa chcą nadal sprawować demokratycznie uzyskaną władzę, muszą natychmiast pozbyć się pretensji do hegemonii i raz na zawsze porzucić autorytarne instrumenty.

Jeżeli chcą jeszcze coś dobrego zrobić dla Polski, naprawić wyrządzone szkody, siłę muszą zastąpić dialogiem, arogancję – pokorą wobec obywateli, a kłamstwo i propagandę porzucić na rzecz uczciwego zdania sprawy Narodowi ze swoich poczynań. Jeśli PiS chce rządzić, potrzebuje światła. Jasnego światła, w którym my, obywatele będziemy mogli ujrzeć najdrobniejszą skazę na dziełach i życiorysach partyjnych działaczy.

Tam gdzie nie ma światła jest ciemność. Kaczyński może dzisiaj wybrać mroczną ścieżkę konfrontacji z Polakami. Ścieżkę przemocy i dyktatury na którą nigdy nie będzie zgody, tak jak nie było na nią zgody w 1980 i w 1989 roku, bo Polacy nade wszystko kochają wolność.

Jeszcze jeden fałszywy krok, a cała dowodzona przez Prezesa Kaczyńskiego formacja wejdzie na drogę bez powrotu, która prowadzi tylko do upadku, na śmietnik historii, w panteon hańby.

 

L.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *